Co oznacza żółta, a co czerwona flaga podczas wyścigów górskich? Co kierowca słyszy podczas rajdu? Czy samochodem rajdowym można jechać rano po bułki? Na te i wiele innych pytań odpowiedział Cezary Turek podczas rozmowy z Mają Zacharą. Brzeszczanin wie o czym mówi, bo z motosportem związany jest już od siedemnastu lat.
Przede mną jeszcze kawał drogi – rozmowa z Cezarym Turkiem
Cezary Turek to młody mieszkaniec Brzeska, który od blisko 17 lat związany jest z motoryzacją. Zawdzięcza to tacie, któremu już od najmłodszych lat towarzyszył w warsztacie samochodowym. Choć jego przygoda zaczęła się od gokartów, dziś odnosi świetne wyniki w wyścigach górskich. Startuje w zawodach rangi Mistrzostw Polski – najwyższej, jaka jest dostępna w Polsce.

Na czym polega ten sport?
W wyścigach górskich pokonujemy zamknięty odcinek trasy. Startujemy na pewnym poziomie i kluczowe jest to, że meta musi się znajdować wyżej niż start. Mamy najczęściej dwa podjazdy treningowe, które są mierzone, lecz ich czas nie jest brany do wyniku końcowego. Trzeba ukończyć przynajmniej jeden, żeby móc wystartować w podjazdach wyścigowych.
Wyjazd na zawody składa się z dwóch dni wyścigowych, jeden dzień jest jedną rundą. Runda składa się właśnie z tych podjazdów treningowych i podjazdów wyścigowych. A suma czasów dwóch podjazdów wyścigowych jest brana do klasyfikacji. Kto najszybciej przejechał trasę, ten zajmuje najwyższe miejsce.
Jak wygląda trasa, którą musisz pokonać?
Trasy są bardzo zróżnicowane między sobą, jedne bardzo szybkie z łagodnymi zakrętami, które faworyzują mocne samochody, a inne mocno techniczne z ostrymi zakrętami, w których lepiej sobie radzą pojazdy lekkie i zwinne. Każda z tras górskich samochodowych mistrzostw polski jest specjalnie przygotowywana na to wydarzenie. Rozkładane są dodatkowe bariery, zabezpieczenia barier, przepustów oraz innych elementów infrastruktury. Najczęściej są to drogi publiczne, po których każdy może jeździć poza zawodami. Każda trasa ma inną długość, przy czym najważniejsze jest przewyższenie.
Jakie są zasady na takich zawodach?
Przede wszystkim na takich zawodach obowiązują oficjalne regulaminy polskiego związku motorowego oraz międzynarodowe kodeksy FIA. Dwa najważniejsze to regulamin sportowy oraz techniczny, który określa zakres modyfikacji samochodów oraz przepisy wyposażenia bezpieczeństwa samochodu sportowego. Regulamin sportowy odnosi się ogólnie do zasad współzawodnictwa kierowców wyścigowych, ich zachowań podczas pokonywania tras ale również przestrzegania wywieszonych flag.
A jak interpretować kolory tych flag?
Żółta flaga oznacza zagrożenie, czyli coś mogło stać się na jezdni. Na przykład za zakrętem może się zatrzymać pojazd na naszym torze jazdy i musimy być gotowi, by zwolnić lub zmienić tor jazdy. Czerwona to już obowiązkowe zatrzymanie, nie możemy jej przekroczyć. Jeżeli ktoś nie przestrzega sygnałów wysyłanych za pomocą flag na punktach obserwacyjnych, może zostać zdyskwalifikowany lub może być nałożona na niego kara.
Można być również zdyskwalifikowanym z powodu samochodu. Przechodzą one badania techniczne przed zawodami. Niektóre elementy samochodu są plombowane przez komisję techniczną i następnie jeżeli coś jest niezgodne z kartą techniczną pojazdu, gdzie podaliśmy inne wartości przy zgłaszaniu się, a podczas kontroli po zawodach wychodzi, że jest coś innego, zawodnik może „dostać” dyskwalifikację.
No i jak wyglądają przygotowania zawodnika do zawodów?
Przede wszystkim to są godziny spędzone na analizowaniu trasy, oglądaniu różnych onboardów od innych zawodników. Jeżeli już jechaliśmy tą trasą, to mamy własne nagrania z kamer. Nie da się tego nauczyć w 100%, ale bardzo dużo daje uczenie się z filmów, jak trasa przebiega, w którym momencie i o ile skręcić kierownicą, gdzie możemy sobie pozwolić na więcej, gdzie musimy zwolnić, gdzie możemy przyspieszyć. Jeżeli trasa jest niedaleko, najlepszym sposobem będzie przejechanie jej na żywo w warunkach drogowych. Jeździmy sobie góra-dół, robimy takich podjazdów kilkadziesiąt, po to, żeby nauczyć się każdego zakrętu, gdzie jest jakaś dziura lub nierówność, gdzie można obrać punkt hamowania i to wszystko rzutuje na późniejszy wynik w zawodach.

A jak wygląda sprawa z samochodami?
Sam przygotowuję swój samochód. Prowadzę firmę, która zajmuje się modyfikacjami, serwisem i budową takich samochodów. Ale generalnie są dwie kategorie w tych zawodach. Kategoria pierwsza, to są samochody z nadwoziami o typie zamkniętym i są to zwykłe samochody osobowe, jak Renault Megane RS, Honda Civic, czy Mitsubishi Lancer. Są to samochody, które możemy spotkać normalnie na drodze, tylko przygotowane do sportu. Mają certyfikowaną klatkę bezpieczeństwa. Pasy, fotele oraz reszta wyposażenia bezpieczeństwa musi być zgodna z homologacją FIA, co jest zatwierdzone przez delegatów technicznych. Dopiero wtedy dostaje książkę samochodu sportowego. Jest to zatwierdzenie zgodności z wytycznymi i takie auto dopiero może brać udział w zawodach o randze mistrzowskiej.
Samochodem wyścigowym ani żadnym samochodem przygotowanym do sportu nie można się poruszać normalnie po drodze. Dlatego, aby przetransportować auto na wyścigi, trzeba korzystać z lawety czy przyczepy. Taki samochód nie ma wnętrza. Przede wszystkim są to względy bezpieczeństwa, taka tapicerka jest łatwopalna. Nie możemy mieć żadnych elementów łatwopalnych. Zawieszenia są zmodyfikowane do tego stopnia, że nie bylibyśmy w stanie efektywnie jeździć po drogach publicznych ze względu na to, że są kompletnie inne ustawienia. Nie liczymy się z nadmiernym zużyciem opon, elementów mechanicznych, czy elementów zawieszenia. Wszystko stricte nastawione jest na prowadzenie i przyczepność samochodu.
Słyszysz kogoś podczas jazdy?
Nie, w wyścigach górskich nie możemy mieć mikrofonu ani słuchawek. Na trasie muszą być punkty obserwacyjne, bo nie może być sytuacji, gdzie jakiś skrawek drogi jest niewidoczny dla sędziów.
A musisz mieć jakiś specjalny strój?
Tak, zawodnik musi być wyposażony w strój, który posiada ważne homologację FIA. W jego skład wchodzi kombinezon oraz cała bielizna, to znaczy długie spodnie, skarpety, długi golf, kominiarka, buty, rękawice, no i kask. I bardzo ważny, system Hans, czyli system, który zapobiega urazowi odcinka szyjnego, bo nie pozwala przemieścić się głowie w przód, w razie uderzenia.
To jest Twoja praca, hobby?
Ogólnie wyścigów nie mogę traktować jako pracy. Przynajmniej na poziomie, mistrzostw Polski, mistrzostw Europy. To nie jest jeszcze etap, gdzie mogę to nazwać pracą, bo nie zarabiam na tym. Nie ma żadnych gratyfikacji finansowych z zawodów. Trzeba sobie od razu powiedzieć, że to bardziej pasja. Trzeba w to inwestować naprawdę bardzo duże pieniądze, a w żaden sposób nie odzyskamy tego, no chyba, że mamy sponsorów, którzy nam w jakiś sposób pomagają finansowo lub sprzętowo w startach i uzupełniają tę naszą lukę budżetową.
Największe marzenie, związane z motorsportem?
To chyba wygrana na mistrzostwach Europy w wyścigach górskich FIA EHC. To jeszcze kawał drogi, ale jednym z marzeń jest też zwycięstwo w bardzo prestiżowej imprezie, jaką jest to World Time Attack Challenge. Jest to impreza rozgrywana raz w roku w Australii, w Sydney. Zjeżdża się tam praktycznie cała światowa czołówka w dyscyplinie Time Attack.
Rozmawiała Maja Zachara
Wywiad ukazał się w Brzeskim Magazynie Informacyjnym
w numerze lipiec-sierpień 2025
