Karolina i jej muzyczna kraina

W wrześniowym wydaniu Brzeskiego Magazynu Informacyjnego opublikowaliśmy materiał Mai Zachary skupiający się na osobie Karoliny Kotry. Skrzypaczka opowiada w nim o tym dlaczego wspólne muzykowanie to coś więcej niż nauka gry i co według niej jest prawdziwą szkołą charakteru. Wspomina również swoją muzyczną drogę, która choć nie zawsze była usłana różami, doprowadziła ją na największe sceny.

Karolina i jej muzyczna kraina

W chwili, gdy staje na scenie, a blask reflektorów pada na skrzypce, te ożywają pod jej palcami. Współpracowała z Krzysztofem Pendereckim, Zygmuntem Koniecznym, Stanisławem Soyką, sanah czy zespołem Raz Dwa Trzy, a w brzeskim MOK-u przygotowuje młode pokolenie skrzypków i skrzypaczek do wejścia w świat muzyki. Śmieje się, że zanim sama zaczęła się uczyć grać, nie wiedziała nawet, jak ten instrument wygląda na żywo. To nie było jej marzenie, lecz jej mamy. – Zostałam po prostu zaprowadzona do szkoły muzycznej – wspomina. Dziś nie wyobraża sobie życia bez muzyki.

Ta muzyczna historia, rozpoczęła się dwadzieścia pięć lat temu. Była małą dziewczynką, kiedy rodzice zapisali ją do szkoły muzycznej. Nie ukrywa, że nieraz pragnęła odłożyć skrzypce na dobre. – Niejednokrotnie chciałam rzucić grę na instrumencie. To ciężki kawałek chleba, a dziecko nie zawsze rozumie, jakie efekty może przynieść długofalowa praca – mówi. Bunt, przez który przechodziła, wynikał nie tylko ze zmęczenia, ale również z natłoku emocji, a te nie zawsze były pozytywne. Ratunkiem była nauczycielka, pani Sylwia, oraz nieustępliwość rodziców. To oni ją dopingowali, a czasem nawet przymuszali.– Rodzice nie zawsze mieli ze mną łatwo – przyznaje.

Ukończyła szkołę muzyczną pierwszego i drugiego stopnia. Wspomina, że w trakcie edukacji nie chodziło tylko o zakończenie nauki, ale również o poznanie nowych ludzi oraz odkrywanie świata niedostępnego dla każdego. Otrzymanie dyplomu oznaczało już status zawodowego muzyka, choć wówczas Karolina wybrała inną drogę. Zaczęła studiować kosmetologię i dietetykę. Skończyła dwa licencjaty, zdobyła tytuł magistra. Jednak wciąż wracała do muzyki.– Ciężko wyrzucić muzykę z serca. Nawet kiedy studiowałam inne kierunki, zawsze robiłam coś muzycznego. A później już weszłam w to na sto procent – mówi.

Powrót do muzyki

Zaczęła uczyć dzieci i młodzież. Nie planowała tego, ale potrzeba stworzenia przestrzeni dla młodych artystów, pchnęła ją w stronę nowego projektu. – Los często otwiera przede mną różne drzwi. I choć się boję, to wchodzę do nowego pokoju.

Okazało się, że praca z uczniami daje jej ogromną satysfakcję. Widok dzieci robiących postępy i ich radość z nauki, to w dużej mierze zasługa podejścia Karoliny – Mam to szczęście, że ja również byłam kiedyś uczniem i wiem jakie uczucia towarzyszą przy nauce gry na instrumencie. Jestem też mamą, więc rozumiem od podszewki jak wygląda świat tego małego człowieka.

Dziś prowadzi w Miejskim Ośrodku Kultury Brzesku indywidualne lekcje gry na skrzypcach, a także orkiestrę smyczkową, która spotyka się w każdą sobotę. To najnowszy projekt Karoliny, a zarazem spełnienie marzeń wielu dzieci, które dzięki niej odkrywają, że muzyka może być ciekawa i bliska ich światu.

Orkiestra, która uczy radości

Pierwszy koncert młodej orkiestry odbył się podczas Brzesko Okocim Festiwal. Zamiast klasycznych utworów, które często odstraszają najmłodszych, Karolina postawiła na muzykę bajkową, filmową i rozrywkową. – Chciałam, żeby dzieciaki zobaczyły, że orkiestra nie musi kojarzyć się tylko z muzyką klasyczną – tłumaczy. Nie jest łatwo prowadzić taki zespół. Czasu zawsze brakuje, a perfekcjonizm nie pozwala na bylejakość. Dochodzą też kwestie organizacyjne – wynajem sal, finanse, instrumenty. – Wszystko muszę wymyślić i doprowadzić od początku do końca. Wiem, że warto, bo młodzi muzycy naprawdę tego potrzebują – Dla niej orkiestra to nie tylko nauka muzyki, ale też szkoła charakteru. Dzieci uczą się systematyczności, współpracy i cierpliwości. Rodzice natomiast stają się ważnym elementem całej inicjatywy. – Za każdym dzieckiem stoi cała machina – mama, tata, dziadkowie, ciocie. Ktoś wozi, ktoś kupuje instrument, ktoś pilnuje ćwiczeń. Bez tego wsparcia nic by się nie udało – podkreśla.

Karolina nie chce być tylko instruktorką, która pokazuje, gdzie palec ma stać na gryfie. Chce być też przewodnikiem i przyjacielem. – Ostatnio usłyszałam od dziewczynki, że dzięki mnie nie rzuciła szkoły muzycznej. Bardzo miło jest usłyszeć coś takiego – uśmiecha się. Czasem uczniowie przynoszą jej własnoręcznie robioną biżuterię, laurki czy cukierki – drobne gesty wdzięczności, które pokazują, że jest dla nich ważna. – Wracam do domu zmęczona, ale z poczuciem, że naprawdę daję radę – nie tylko jako nauczyciel, ale też jako ktoś, kto wspiera i motywuje.

Dwa światy – sala i scena

Choć nauczanie wypełnia jej większość czasu, Karolina nie rezygnuje z koncertów. Występuje z kwartetem klasycznym Lune Quartet, z którym gra uroczystości i mniejsze wydarzenia, ale też współpracuje z rockowym zespołem Totentanz. Równolegle rozwija projekt ,,Sezon na Czereśnie, gdzie tworzy autorską muzykę chrześcijańską. Mają już na koncie płytę i kolejne projekty w planach.

Dopiero grając i ucząc czuję się muzykiem kompletnym – przyznaje. Nieważne, czy gra w kościele dla pięćdziesięciu osób, czy na stadionie dla pięćdziesięciu tysięcy. Emocje są zawsze takie same. Karolina podkreśla, że ma wiele pięknych wspomnień związanych z koncentrowaniem i docenia każde miejsce, w którym mogła grać i ludzi, z którymi miała okazję współpracować.

Pokora i wdzięczność

Nie postrzega siebie jako gwiazdy. – Ciągle mam poczucie, że za mało wiem. Widzę, ile jeszcze mogę się nauczyć. To się nigdy nie kończy – mówi z uśmiechem. W tej pokorze tkwi jednak siła, która przyciąga innych – uczniów, rodziców, współpracowników. Podkreśla, że wiele zawdzięcza swoim nauczycielkom: Sylwii Morasiewicz i Monice Bachowskiej. – To są moje wzory. Dzięki nim jestem takim nauczycielem, jakim jestem dzisiaj.

Wdzięczna jest również rodzicom. – Moja mama zawsze była moją największą fanką. A teraz, gdy sama jestem mamą ucznia szkoły muzycznej, widzę, jak trudna jest każda z tych ról – ucznia, nauczyciela i rodzica – mówi. Podczas rozmowy wielokrotnie podkreśla, że jest ogromnie wdzięczna za ludzi, z którymi miała okazję współpracować. W wielu przypadkach to znajomości na lata, z których rodzą się piękne przyjaźnie.

Na pytanie o przyszłość odpowiada wymijająco. – Nie mogę zdradzać planów, ale moi znajomi mówią, że ja długo w miejscu nie usiedzę. Pomysłów mam mnóstwo, codziennie rodzą się nowe.

Jedno jest pewne – w jej życiu muzyka zawsze będzie grać pierwsze skrzypce. To ona daje jej energię, poczucie sensu i spełnienia. To także narzędzie, dzięki któremu wychowuje kolejne pokolenie młodych muzyków, pokazując im, że droga do marzeń bywa trudna, ale zawsze warta wysiłku. – Muzyka jest dla każdego. To ona daje dzieciom odwagę, rodzicom dumę, a mnie poczucie, że robię dokładnie to, co powinnam – podsumowuje Karolina.

Maja Zachara
Materiał ukazał się w Brzeskim Magazynie Informacyjnym
w numerze wrzesień 2025

Powrót na górę
Skip to content
Ta strona internetowa jest zobowiązana do zapewnienia dostępności cyfrowej dla osób niepełnosprawnych. Stale poprawiamy komfort użytkowania dla wszystkich i stosujemy odpowiednie standardy dostępności. Nieustannie poprawiamy komfort użytkowania dla wszystkich i stosujemy odpowiednie standardy dostępności.
Stan zgodności