(Archiwalny materiał autorstwa Grzegorza Heróda, opublikowany w Brzeskim Magazynie Informacyjnym w lutym 2026 r.)
Dogonić uciekające obrazy
Z Mateuszem Basistą spotykamy się w Brzesku, korzystając z jego wizyty w rodzinnym mieście. Na co dzień mieszka w Krakowie i jest bardzo zajęty. Spotyka się z ludźmi, pisze teksty dla portali informacyjnych, prowadzi szkolenia. Nie jest łatwo. Tym bardziej, że Mateusz jest niewidomy.

Ku samodzielności
Niewidomy jest od urodzenia. Jak mówi, wszystko co osiągnął, zawdzięcza rodzicom, którzy od początku stanęli na wysokości zadania – Pamiętam, że cały czas był nacisk na to, abym coś robił, próbowałem samodzielnie wykonywać te czynności, które mogę. Był między innymi nacisk na samodzielne czytanie książek pisanych brajlem, czy na chodzenie z białą laską. Fajna współpraca szkoły z rodzicami przy tym miała miejsce, więc ta pozytywna presja była z obu stron – wspomina.
Rodzice postarali się dla niego o miejsce w ośrodku dla niewidomych i niedowidzących w Krakowie przy Tynieckiej – W praktyce oznaczało to, że w wieku sześciu lat trafiłem do szkoły z internatem, gdzie spędzałem pięć dni w tygodniu. Czy było mi ciężko? Nie wiem dlaczego, ale w ogóle nie. Bardzo szybko odnalazłem się w nowym otoczeniu wśród innych dzieci takich jak ja.
Szkoła przy Tynieckiej cieszyła się (i cieszy) znakomitą renomą, która sprawiała i sprawia, że o miejsca w niej ubiegali i do tej pory ubiegają się niewidomi młodzi ludzie z całej Polski. Choć, jak podkreśla Basista, trudno tu mówić o konkurencji między nią a innymi podobnymi szkołami. Mówi raczej o różnorodności – Poszczególne ośrodki różnią się podejściem, metodologią, ale trudno powiedzieć, że któryś jest lepszy czy gorszy. W różnych przypadkach sprawdzają się różne metody. W niemieckich szkołach dla niewidomych, w których byłem na wymianach dużą wagę przywiązywano do samodzielności uczniów w stopniu w Polsce raczej niespotykanym. Uczniowie mieszkali „na mieście” i sami dojeżdżali na zajęcia, sami robili zakupy, czy przygotowywali posiłki – opowiada.
Oczywiście samodzielności uczy się i w polskich ośrodkach, ale bez aż takiego pójścia na żywioł. W Krakowie duży nacisk kładziono na wykorzystanie nowych technologii. W tej formie nauki Mateusz odnalazł się znakomicie. To właśnie przy Tynieckiej ukończył technikum tyfloinformatyczne i studium realizacji dźwięku.
Elektroniczne „oczy”
Tyfloinformatyk to osoba zajmująca się ułatwianiem dostępu do nowych technologii dla osób niewidomych. Jej główne zadania, to z jednej strony tworzenie rozwiązań technologicznych, które ułatwią takim osobom codzienne funkcjonowanie, a z drugiej szkolenie ich, tak aby chciały i umiały po te rozwiązania sięgać. Jest to dziedzina, która szybko się rozwija, co ma swoje zalety, ale też i wady – Niestety tej technologii trzeba się uczyć cały czas. Jeśli ktoś tej nauki zaniecha, to później jest mu bardzo trudno się odnaleźć – tłumaczy Basista.
Mateusz w świecie technologii odnajduje się znakomicie. Pisze i czyta SMS-y, maile, tworzy artykuły (bo z wykształcenia i zawodu jest też dziennikarzem), sprawdza w Internecie rozkłady jazdy, bo dużo podróżuje. To wszystko możliwe jest dzięki aplikacjom i urządzeniom przekształcającym obraz i tekst w mowę, czy brajlowskim „dopinkom” do komputera.
Po ukończeniu w ośrodku przy Tynieckiej technikum tyfloinformatycznego i studium realizacji dźwięku, Basista zdobył jeszcze dyplom z Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej na Uniwersytecie Papieskim im. Jana Pawła II w Krakowie, tym razem ucząc się z pełnosprawnymi studentami i w środowisku nie zawsze przystosowanym do potrzeb osób niewidomych (choć jak podkreśla pełnym życzliwych ludzi, którzy zawsze chętnie pomogli) i rozpoczął karierę zawodową. Najpierw było pisanie tekstów o tematyce sportowej i ogólnej dla portali internetowych, następnie praca w Polskim Związku Niewidomych w Krakowie i wreszcie Fundacja „Szansa”- Jesteśmy Razem, gdzie odpowiada za działania promocyjne oraz przeprowadza szkolenia.
Fundacja „Szansa” została założona w 1992 roku przez Marka Kalbarczyka, informatyka, przedsiębiorcę i literata, który w młodym wieku stracił wzrok. Jej misją jest pomoc osobom niewidomym i niedowidzącym. Od 2011 roku w całym kraju powstawały tak zwane „tyflopunkty”, czyli regionalne ośrodki, dzięki czemu łatwiej jest dotrzeć z pomocą do wszystkich, którzy jej potrzebują. Jedną z form takiej pomocy jest nauka tej tak często wspominanej tu samodzielności, między innymi poprzez szkolenia tyfloinformatyczne: nauka korzystania z aplikacji do planowania podróży do orientacji przestrzennej, rozpoznawania banknotów, czy etykiet produktów.
– Oczywiście ta samowystarczalność nigdy nie jest stuprocentowa. Czasem wystarczy ostrzejsza zima i jak pisał prezes Kalbarczyk „obrazy uciekają hen daleko”. Skute lodem punkty orientacyjne, zasypane śniegiem krawężniki, czy przejścia dla pieszych. Wtedy trzeba pytać, czy idziesz dobrze, czy tego krawężnika nie przekroczyłeś. Nie można bać się prosić o pomoc. Natomiast tyfloinformatyka daje nam również narzędzia, dzięki którym łatwiej jest z tej pomocy skorzystać, ale też łatwiej jej udzielić. Czasem musze zapytać, czy wsiadam do dobrego tramwaju, ale łatwiej uzyskać odpowiedź jeśli sam wiem, do jakiego tramwaju chcę wsiąść – tłumaczy Mateusz.
O inicjatywach podejmowanych przez fundację mógłby opowiadać godzinami. Jak mówi, jego ulubioną jest „Wspólne czytanie”. Są to spotkania, najczęściej w instytucjach kultury, gdzie lektorzy niewidomi i widzący wspólnie czytają wybrane teksty, a następnie dyskutują zarówno o odbiorze samego dzieła, jak i o własnych odczuciach i różnicach w odbiorze tekstu czytanego przez osobę niewidomą i widzącą. Jest to jedna z form budowania porozumienia między tymi dwoma światami.
Zrozumieć świat bez obrazu…
Między innymi temu celowi (choć nie przede wszystkim) służą również organizowane cyklicznie konferencje REHA for the blind. Jest to wydarzenie o zasięgu międzynarodowym, w którym również uczestniczą zarówno osoby widzące, jak i niewidome. Centralne wydarzenie „REHY” odbywa się w Warszawie, ale wszystkie województwa mają swoje spotkania regionalne. Zadaniem „REHY” jest przede wszystkim wymiana doświadczeń na temat aktywizacji osób niewidomych, ale poza częścią typowo konferencyjną jest również część integracyjna obfitująca w wydarzenia sportowe i muzyczne, jak choćby ping pong dla niewidomych. Jest to sport nieco różniący się od tenisa stołowego jaki znamy. Mogą grać w niego osoby widzące pod warunkiem, że… będą miały zasłonięte oczy. Jest to konieczne nie tylko dla zniwelowania przewagi, ale także służy temu, by umożliwić niewidzącym zrozumienie istoty tego sportu i świata w jakim żyją ociemniali. Jeśli chodzi natomiast o wydarzenia muzyczne, to warto tutaj wymienić koncerty takich artystów, jak Krzesimir Dębski, czy zespół Korba. Takie wydarzenia jeszcze bardziej podnoszą prestiż konferencji.
Doświadczeniem świata bez obrazu jest też „Bieg w ciemno”. Tu biega się w tandemach. Jedna osoba ma zasłonięte oczy, a druga pełni rolę przewodnika. Bieg odbywa się w Szczecinie. – Moim marzeniem jest natomiast organizacja podobnego wydarzenia w Małopolsce – podkreśla nasz rozmówca.
Jak mówi, w dziedzinie dostępności polskich miast dla niewidomych jest jeszcze sporo do zrobienia, ale wiele zmienia się na lepsze. Najlepiej jest w dużych miastach, gdzie obowiązują inne standardy dostępności (ale też obraca się innymi budżetami). Zauważa jednak, że jego rodzinne Brzesko również nie pozostaje w tyle. – Jest coraz lepiej. Coraz częściej pojawiają się tak zwane „wypustki”, czy też obniżenia na chodniku, które informują nas, że zbliżamy się do przejścia dla pieszych. To pozornie małe rzeczy, ale bardzo ważne. Od nich zaczyna się dostępność…
Tymi „większymi” rzeczami, które bardzo ułatwiłyby życie niewidomym w naszym mieście byłoby powszechne „udźwiękowienie” sygnalizacji świetlnych, czy podpięcie rozkładu brzeskiego MPK do aplikacji typu „time 4 bus”, ułatwiających niewidomym podróżowanie. Pewnie i na to przyjdzie czas. A najważniejszym czynnikiem, którego nie zastąpi żadna technologia jest nasza empatia i świadomość.
Grzegorz Heród
Materiał ukazał się w Brzeskim Magazynie Informacyjnym
w lutym 2026 r.
