Między słowem a sceną – rozmowa z Agatą Podłęcką

(Archiwalna rozmowa z Agatą Podłęcką, która ukazała się w Brzeskim Magazynie Informacyjnym w styczniu 2026 r.)

Między słowem a sceną – rozmowa z Agatą Podłęcką

Agata Podłęcka to postać wyraźnie wpisana w życie kulturalne i społeczne Brzeska. Jest poetką. Jej twórczość często dotyka tematów egzystencjalnych, duchowych czy relacji międzyludzkich. Jako pedagog i instruktor teatralny od lat kształtuje młode talenty, choćby przez działalność koła teatralnego Stonoga działającego w Zespole Szkolno-Przedszkolnym w Brzesku czy grupy Teatralnej GT przy parafii Miłosierdzia Bożego, którą prowadzi od ponad trzech dekad. W trwającej właśnie kadencji samorządu pełni obowiązki radnej miejskiej.

Swoich poetyckich początków nie pamięta dokładnie. Wie, że pierwsze próby pojawiły się wcześnie – jeszcze w dzieciństwie. „To były śmieszne wierszydełeczka, o słowikach, które sobie trelały. Typowo dziecięca poezja” – wspomina z uśmiechem. Pierwsze jednak były piosenki. Układała do nich melodie, a niektóre z nich wykonywali później uczniowie podczas spotkań z poezją śpiewaną. Jednym z pierwszych tekstów, który do dziś uważa za ważny, była przypowieść o starcu i wędrowaniu przez życie. Jak przyznaje, mimo upływu lat nie zmieniłaby w nim ani jednego zdania.

W świat

Przez długi czas wiersze trafiały jednak do szuflady lub – jak sama mówi „szły w świat”. Pisała na zamówienie, na potrzeby różnych wydarzeń, rozdawała swoje teksty. Przełomem okazała się publikacja wierszy na stronie brzesko.ws. Szczególne znaczenie miał utwór „Co ze mną, co z nami Janie Pawle?” napisany po śmierci papieża. Wiersz do dziś jest chętnie recytowany na konkursach. To właśnie wtedy została zauważona i zaproszona na spotkanie „Perły Regionu”. Od tego momentu jej twórczość zaczęła regularnie pojawiać się w kolejnych tomikach, a Miejski Ośrodek Kultury wydał osobny zbiór poświęcony Ojcu Świętemu.

Choć została uhonorowana tytułem „Perły Regionu”, sama podchodzi do niego z dużym dystansem. Jak przyznaje, perła kojarzy jej się z czymś wyjątkowym, doszlifowanym i niemal doskonałym – a ona sama wciąż ma poczucie niedoskonałości własnej twórczości. „Ludzie mówią, że te wiersze są dobre, poukładane, ale ja ciągle nie mam w sobie takiego mocnego poczucia ich wartości” – mówi, dodając że to właśnie brak samozadowolenia jest dla niej ważny. „Przy każdym tworzeniu trzeba mieć dużo pokory. Ona pozwala zachować człowieka w sobie. Ja bardzo bym chciała go ochronić i nie stracić po drodze”.

Wiersze, które trafiają do czytelników, są najczęściej reakcją na świat. Odpowiedzią na to, co dzieje się wokół. Na ludzi i ich postawy – między wersami próbuje ocalić piękno – nawet to najbardziej zwyczajne. Ta uważność znajduje odbicie nie tylko w poezji, ale i w fotografii – jej drugiej pasji.

Przyjdzie moment

Wiersze przychodzą niespodziewanie: w samochodzie, podczas sprzątania, w chwilach ciszy. Czasem zapisuje je w pośpiechu w telefonie, czasem znikają bezpowrotnie. W komputerze czeka wiele niedokończonych plików – tytuły, pierwsze wersy, pomysły. „One muszą dojrzeć. Przyjdzie moment, to je skończę” – mówi spokojnie.

Poezja i teatr w jej działalności przenikają się niemal nieustannie. Jak podkreśla, pisanie wymaga szczególnej dyscypliny – rytmu, precyzji i uważności. „Poezja nie wybacza. Jest bardzo przemyślana i uporządkowana” – mówi. Pojawia się więc w formie wprowadzeń, podsumowań, refleksji czy tekstów piosenek. Poezja często staje się także puentą wydarzeń teatralnych i literackich. Podczas Narodowych Czytań potrafiła zamykać spotkania własnymi tekstami. Jak przyznaje, towarzyszy temu radość z zabawy językiem. „To pokazuje, że język jest żywy i że możemy się nim bawić, nawet w poważnych formach.

Teatr i poezja – jak podkreśla – uczą przede wszystkim samorealizacji. To moment, w którym młody człowiek zostaje sam ze sobą i własnymi możliwościami. Sprawdza, co potrafi, na co go stać i jak wiele jest w stanie z siebie dać. „To, czego nie da się dopowiedzieć słowami, trzeba dograć, dowyglądać, uzupełnić” – mówi.

Wszechstronne dobro

Ważnym elementem jest świadomość sceniczna, która – jej zdaniem – procentuje później w życiu. Młodzi ludzie uczą się, czego od siebie wymagać i jak włączać własną osobowość w powierzoną rolę. Często proponują własne rozwiązania, a ich pomysły są punktem wyjścia do dalszej pracy. „O to właśnie chodzi, żeby potrafili wyzwolić siebie” – podkreśla. Wchodząc w role bohaterów, młodzi uczą się rozumienia przyczyn i skutków, konfrontują się z problemami i odkrywają własne sposoby reagowania. „Teatr daje wszechstronne dobro” – mówi. „Rozwija moralnie, edukacyjnie i intelektualnie, uczy odpowiedzialności, pracy w grupie i dowartościowania samego siebie”. Jak dodaje, nawet osoby, które nie czują się pewnie w recytacji, znajdują w teatrze swoje miejsce.

Zdaniem naszej rozmówczyni zainteresowanie teatrem wśród młodych wyraźnie spada. Wymagania, jakie stawia praca sceniczna – systematyczność, samodyscyplina i zaangażowanie – coraz częściej zniechęcają. Jednocześnie podkreśla, że teatr wciąż potrafi przyciągnąć tych, którzy dostaną przestrzeń do wykorzystania własnych talentów. „Gdy mogą wpleść swoje umiejętności w spektakl – zagrać na flecie, skrzypcach czy wiolonczeli – odnajdują radość i sens tego wysiłku” – tłumaczy. Dlatego scenariusze często powstają z myślą o konkretnych osobach. Role są dopasowane do ich możliwości, tak aby każdy mógł poczuć satysfakcję z pracy.

„Najważniejsze jest po prostu być” – mówi bez wahania. Jej zdaniem młody człowiek często nie ma obok siebie kogoś, z kim mógłby zwyczajnie pobyć, porozmawiać i poczuć się bezpiecznie. Dopiero na tym fundamencie można budować wspólne działanie. Jak zauważa, współczesna młodzież coraz częściej zmaga się z emocjonalnymi barierami – lękiem przed oceną, wstydem i obawą przed ośmieszeniem. Media społecznościowe tylko te mechanizmy wzmacniają. „W porównaniu z tym, jak pracowało się kiedyś, dziś jest o wiele trudniej” -przyznaje.

W pracy z młodymi kluczowa jest – jej zdaniem – pokora. Bez niej łatwo wpaść w pułapkę nieuzasadnionej ambicji i „parcia na szkło”. „Jeśli nie potrafimy cieszyć się z bycia częścią większej całości, nie powstanie ani dobry spektakl, ani prawdziwa radość z tworzenia” – podkreśla. Teatr ma sens tylko wtedy, gdy staje się przestrzenią współpracy, zaufania i wspólnego przeżywania. „Inaczej zamiast zabawy zostaje frustracja” – dodaje.

Czasami…

Przyznaje, że nie zawsze jest łatwo. „Czasami wracam do domu i mam dość. Czasami myślę nad rezygnacją” – mówi szczerze. Mimo to wraca, bo praca z młodymi ludźmi jest dla niej czymś więcej niż obowiązkiem. „To jest moje paliwo. Sens mojego życia” – podkreśla.

Największą satysfakcję daje jej jednak ten moment tuż przed występem – gdy dzieci wyglądają zza kulis, sprawdzając, czy przyszli widzowie. Gdy sala się wypełnia, napięcie zamienia się w radość, a młodzi aktorzy zaczynają grać z pełnym zaangażowaniem.

Choć próby nie zawsze przebiegają idealnie, stara się uczyć dzieci spokoju i wzajemnego wsparcia. „Nie chodzi o to, by powiedzieć każde słowo idealnie, ale by rozumieć, o czym się mówi” – podkreśla. Dlatego tak dużą wagę przywiązuje do pracy nad sensem tekstu i językiem.

Choć pełni funkcję radnej miejskiej, nie traktuje jej jako pola do autopromocji. „Nie zależy mi na tym, żeby być widoczną” – podkreśla. Jej praca skupia się przede wszystkim na dzieciach, młodzieży i oświacie. Jak mówi, wiele z tych działań podejmowała już wcześniej, jako osoba zaangażowana społecznie. Funkcja radnej pozwala robić to skuteczniej. Łączenie wielu ról bywa trudne, choć jak mówi, najważniejsze jest spokojne sumienie i świadomość, że robi wszystko najlepiej, jak potrafi.

Projekty? Jest ich wiele, ale największym wyzwaniem pozostaje dziś organizacja – dostępność dzieci, przestrzeni i środków. Na koniec kieruje prostą, ale ważną myśl do młodych ludzi: warto zachować pogodę ducha. „Nie tylko wierzyć w siebie, ale też ufać tym, którzy chcą z wami być i pracować” – mówi. Bo ostatecznie chodzi o radość, poczucie spełnienia i bycie w zgodzie z samym sobą.

Rozmawiała Maja Zachara
Rozmowa ukazała się w Brzeskim Magazynie Informacyjnym
w styczniu 2026 r.

_______________

Jako uzupełnienie proponujemy materiał, który opublikowaliśmy w grudniu 2019 roku. Wtedy dowodzona przez Agatę Podłęcką Grupa Teatralna GT obchodziła ćwierćwiecze istnienia. Reportaż autorstwa Grzegorza Heróda pokazuje działalność grupy „od zaplecza” (dosłownie i w przenośni).

Powrót na górę
Skip to content
Ta strona internetowa jest zobowiązana do zapewnienia dostępności cyfrowej dla osób niepełnosprawnych. Stale poprawiamy komfort użytkowania dla wszystkich i stosujemy odpowiednie standardy dostępności. Nieustannie poprawiamy komfort użytkowania dla wszystkich i stosujemy odpowiednie standardy dostępności.
Stan zgodności