Siedem Oblicz – Archiwalny materiał o leśnej galerii Janusza Mytkowicza

28 lutego 2024 roku podczas sesji Rady Miejskiej miała miejsce uroczystość nadania Januszowi Mytkowiczowi tytułu „Honorowy Obywatel Miasta Brzeska”. Z tej okazji przypominamy archiwalny tekst, który opublikowaliśmy w BIM-ie w wakacje 2020 roku. Na Leśną Galerię składało się wtedy siedem prac. Co ciekawe, artysta nie zamierzał rozbudowywać ekspozycji. Warto przeczytać, by sprawdzić jak z czasem zmieniła się koncepcja tej wyjątkowej wystawy.

Siedem Oblicz

Okocimski las. Końcówka czerwca. Jeden z pierwszych ciepłych dni po długim, deszczowym okresie. Słońce nieśmiało wygląda zza chmur. Dziś raczej nie zaszczyci nas swoją obecnością na dłużej – W świetle słonecznym jest inaczej – słyszymy od naszego przewodnika – Ptaki są wtedy jakby weselsze, no i ten błękit nieba…

Wspomnianym przewodnikiem jest pewien brzeski artysta. Dokumentujemy jego prace (jest ich siedem) pochowane na drzewach, w jedynej takiej na świecie leśnej galerii. Jesteśmy ograniczeni czasowo, więc artysta pomaga nam odszukać je w leśnej gęstwinie.

Dowiadujemy się, że zgodnie z początkowym zamysłem, miał to być tylko jeden wizerunek Chrystusa, utrwalony na drzewie z widocznym ubytkiem w korze. Ostatecznie stanęło na Siedmiu Obliczach – sześć w okocimskim lesie, jedno na Słotwinie. Wizerunki niebawem znikną za sprawą naturalnych procesów zachodzących w naturze. Takie jest założenie autora – Chodzi o przemijanie, którego częścią jesteśmy wszyscy – mówi – No i nie mogę zawłaszczyć sobie tej leśnej przestrzeni. Po drodze spotykamy pana Bartłomieja – tutejszego leśniczego, który potwierdza, że pomysł jest niezwykle ciekawy. Mówi, że wraz z kolegami będą dbali o te nietypowe dzieła sztuki.

Skąd pomysł leśnej wystawy? Artysta na nasze pytanie odpowiada kolejnym pytaniem – A jak trwać twórczo w czasie tak szczególnym, w napięciach, kiedy świat się lęka? Jak istnieć mimo wszystko, przed sobą samym, kiedy nie widzialny wróg piętnuje tak zdecydowanie? Jednostce łatwo się zagubić, gdy dostrzega chaos, improwizację, dezinformację, czasem nieudolność. Samotny spacer, podziwianie drzew, ich losu zaznaczonego przez rany w większości szczęśliwie zagojone, były podpowiedzią. Wypełnić te miejsca. Delikatnie. Uszanować. Tak, by nie obrazić ich świata, ich życia i tak, by ślad był chwilowy, znikł łatwo i rychło. Bo wszystko przemija. Pojmujemy. To wielka prawda. Ale są takie prawdy, wyobrażenia, które trwają tysiąclecia. I nie przemijają. Zapisane wiedzą. Zapisane rylcem, znakami na ścianach katakumb, rzeźbach, mozaikach, ikonach i wszelkimi technikami w sztuce zachodu. Wystarczy skupienie – i już widzisz, co masz namalować. Pojawia się powracający zachwyt nad najszlachetniejszym Wizerunkiem i z niego powstają interpretacje, mocno osobiste. Siedem Oblicz. Na koniec, jakby na zakończenie tego wydarzenia, powstaje na drzewie, w skromnej budce mała figurka Niepokalanie Poczętej, Leśnej Madonny… Ot to wszystko.

Artysta nazywa się Janusz Marian Mytkowicz. Brzeszczanin. Zostawił swoje prace w Zielonej Galerii w lesie. Liczył na anonimowość, ale ta nie trwała długo, bo szybko rozpoznano jego charakterystyczną kreskę. Niewielu udaje się uzyskać nowy przekaz sztuki, tak jak tutaj, na tkance żywej – Nikt się nie spieszy żeby stracić, pójść w zapomnienie. Te wizerunki się zatrą, stracą ostrość. Będą między snem a jawą. Ktoś je nazwał zjawami, ktoś piękniej, poetycko – drzewiejami – mówi artysta. Prace wzbudzają duże zainteresowanie. Pan Janusz często spaceruje po lesie i miło mu widzieć rozglądających się uważnie ludzi.

O, a ten tutaj ma włosy rozwiane jak w Mandylionie. Ten z kolei ma świetliste oczy. Tak, żeby już z daleka wołały – autor o każdym z wizerunków ma coś do powiedzenia, ale nie narzuca interpretacji. Łatwo dostrzec zresztą, że artyści niechętnie tłumaczą to, co chcieli wyrazić i utrwalić swoimi pracami – Przecież wystarczy świadomość potrzeby duchowej – słyszymy.

Przy wejściu do lasu napotkać można wspomnianą już figurkę Leśnej Madonny z misterną sukienką z ptasich piórek. Początkowo umiejscowiona była na innym drzewie, idealnie dopasowana do zagłębienia w korze. Mrówki były jednak innego zdania i szybko wymusiły na artyście zmianę miejsca, obsiadając kolorową figurkę od stóp po samą głowę, tak, że stała się prawie niewidoczna. W lesie artysta zostawił też kilka twarzy wymalowanych na kamieniach. Jedna kamienna maska przepadła. Może trafiła na konesera? W jej miejsce powstała nowa, równie ciekawa. To już szósta od września 2018 roku wystawa prac Janusza Mytkowicza na naszym terenie. Tym razem bez wernisażu. Każda była inna. W różnych miejscach, w rożnych atmosferach. Setki prac…

Konrad Wójcik

Materiał ukazał się w Brzeskim Magazynie Informacyjnym w numerze czerwiec-lipiec 2020

Jako uzupełnienie dołączamy tekst Jerzego Ożegalskiego, który opublikowaliśmy w czerwcu 2023. Tu galerię stanowią już dziesiątki prac. Jest miejscem szeroko rozpoznawalnym, które w letnie weekendy tętni życiem.

Powrót na górę
Skip to content
Ta strona internetowa jest zobowiązana do zapewnienia dostępności cyfrowej dla osób niepełnosprawnych. Stale poprawiamy komfort użytkowania dla wszystkich i stosujemy odpowiednie standardy dostępności. Nieustannie poprawiamy komfort użytkowania dla wszystkich i stosujemy odpowiednie standardy dostępności.
Stan zgodności